Reklama
Krystyna Gil: Wyrwana z rąk kata
WYDARZENIA - Szczurowa
poniedziałek, 29 lipca 2013 20:45
kgilszczPrzynajmniej dwa razy do roku odwiedza cmentarz w Szczurowej. Niemal cała rodzina, 42 osoby leżą w zbiorowej mogile. Krystyna Gil, bo o niej mowa, jest ostatnią żyjącą osobą, która uratował się z pogromu Romów, do którego doszło na początku lipca 1943 roku. – To był najgorszy dzień w moim życiu. Nawet dla niespełna sześcioletniego dziecka to była wielka trauma. Pamiętam każdy szczegół. Nie ma dnia, bym o tym nie myślała, modlę się za wszystkich pomordowanych, za moją rodzinę, najbliższych – mówiła naszej redakcji Krystyna Gil. Dramat rozegrał się 3 lipca 1943 roku. Niemcy, wspomagani przez Granatową Policję, otoczyli romską osadę. Była gwieździsta lipcowa noc. Tylko ujadające gdzieś w oddali psy i stukot kopyt końskich zakłócały nocną ciszę. Około trzeciej nad ranem, kilkudziesięciu żołnierzy otoczyło kilkanaście romskich domów. – Wtargnęli do naszego. Mój dziadek leżał na łóżku, powiedział, że nigdzie się nie wybiera, tu jest jego dom. Jeden z żandarmów wyciągnął broń i strzelił kilka razy do niego. Nas wyprowadzili na pole. Był ciemno. Ludzie mieli świadomość, że to koniec.
Dwa tygodnie przed ta tragedia ostrzegano nas. Ale wcześniej tez mówili, że tak jak Żydów, mają nas pozabijać. Poza tym gdzie mieliśmy uciekać. Najpierw zabrali mężczyzn, po dwudziestu może trzydziestu minutach rozległy się strzały. Zabili ich na cmentarzu. Potem zabrali kobiety i starsze dzieci. Nas było kilkoro. Na wozie było jeszcze jedno wolne miejsce: brat, starszy o cztery lata, uparł się, że on pojedzie z mamusią. Ja zostałam z babcią. Ich także rozstrzelali. Nas zabrali za trzecim razem. Dojechali do gospody. Niemców zaprosiła właścicielka. Pozostał z nami jeden z Policjantów Granatowych. Po chwili wyszedł drugi i powiedział: kto może niech ucieka. Babcia zabrała mnie i pobiegła ze mną w kierunku pól i lasów. Tułaliśmy się wiele dni. Pomagali nam jacyś ludzie, ukrywałyśmy się przez półtora roku. Wyzwolenie zastało na w Jędrzejowie – wspomina pani Krystyna. Od wielu lat, kilka razy do roku, odwiedza cmentarz. Modli się tutaj. Teraz coraz rzadziej, bo stan zdrowia coraz gorszy. – To był wielki dramat narodu romskiego. Zostałam na świecie tylko z babcią. Nie zapomnę nigdy Niemcom tego co uczynili mnie i mojemu narodowi. Przebaczyłam oprawcom, bo nienawiść zabija, przebaczyłam bo tak każe nasz nauczyciel Jezus Chrystusa, ale ból, smutek i pamięć o tych tragicznych czasach pozostaną ze mną na zawsze, do śmierci – mówi pani Krystyna Gil.
[mir]

Komentarze (0)

Napisz Komentarz

mniejsze | większe

busy
 

wyb1belka2019

2019aktwyb

2019kalendarzwyb

2019prezentacjakandydatow

dozpowtarr2019logo

prdoz2019

Ostatnie komentarze

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz dla indywidualnych potrzeb użytkowników zgodnie z Polityką Cookies. Możesz je wyłączyć/zmienić w ustawieniach przeglądarki. .